Zastanawiasz się, jak zachęcić dziecko do noszenia okularów, gdy każda próba kończy się ich zrzuceniem, płaczem i Twoją frustracją? Och, dziewczyny, znam to aż za dobrze! Pamiętam, jak serce mi pękało, gdy synek płakał na sam widok etui. Kluczem do sukcesu jest cierpliwość (taaak, znowu!), pozytywne nastawienie i zrobienie z okularów czegoś super, a nie „kary za chore oczy”. Pamiętaj, dla malucha to wielka zmiana!
Wybór okularów to musi być fajna, wspólna przygoda
Kluczowe jest idealne dopasowanie – okulary nie mogą uwierać ani spadać!
Pozytywne komentarze („Ale super w nich wyglądasz!”) i rutyna to podstawa
Postacie z bajek w okularach to Twoi najlepsi sprzymierzeńcy
Cierpliwość, mamo! To maraton, a nie sprint
Spis treści
Jak sprawić, by wyjście do optyka było przygodą?
Pierwsze wrażenie jest kluczowe. Jeśli my będziemy zestresowane („o boże, ile to kosztuje”, „oby tylko chciał je nosić”), maluch to wyczuje.
Daj dziecku wybór: To była u nas podstawa. Optyk pokazał mi 5 modeli, które były OK pod względem technicznym, a synek sam wybrał te… jaskrawozielone! (śmiech) Ale wiecie co? Znacznie chętniej zakładał coś, co było „jego”.
Postaw na ulubiony kolor lub postać: Niech okulary będą jak gadżet superbohatera albo element stroju księżniczki. To modny dodatek, a nie sprzęt medyczny!
Zróbcie z tego „event”: Zamiast „iść do optyka”, zróbcie „rodzinną wyprawę po super-oczy”. Pozytywny nastrój całej rodziny to połowa sukcesu.
Idealne dopasowanie to podstawa (Nic tak nie denerwuje jak spadający nos!)
Jako mama wiem, że nawet najpiękniejsze oprawki wylądują na podłodze, jeśli będą niewygodne. Komfort to absolutny priorytet.
Rozmiar: Oprawki nie mogą być za szerokie ani za ciasne.
Zauszniki: Muszą być dobrze wyprofilowane za uszami, żeby okulary nie zjeżdżały, gdy maluch skacze, biega i robi fikołki (czyli przez 90% dnia).
Nosek: Upewnij się, że dobrze leży i nie uciska. U nas świetnie sprawdziły się te miękkie, silikonowe noski.
Materiał: Wybieraj lekkie, elastyczne i (błagam!) wytrzymałe materiały. Przeznaczenie tych okularów to przetrwanie.
Jak budować pozytywne skojarzenia? (Mój sposób na rutynę)
Okej, macie już te wymarzone, zielone oprawki i co teraz? U nas zadziałała metoda małych kroków.
Zacznij od „minutek”: Na początku zakładaliśmy okulary na 5-10 minut, i to podczas ulubionej bajki. Czas był tak odmierzany, żeby zdjąć je, zanim sam postanowił je zrzucić. Chodziło o to, by kończyć sukcesem.
Stwórzcie rutynę: Zakładamy rano przy ubieraniu, zdejmujemy do kąpieli. Dzieci kochają rytuały.
Chwal i doceniaj: Zauważaj i chwal! „Wow, super wyglądasz!”, „Ale masz super moce w tych okularach!”.
Wykorzystaj „efekt WOW”: Pamiętam to uczucie! Gdy synek założył okulary i nagle… zamarł, patrząc na listki na drzewie za oknem. Po raz pierwszy zobaczył je wyraźnie! Wykorzystaj to. Pokaż mu ptaszka w oddali, mrówkę na chodniku.
Znajdźcie okularowych bohaterów!
Dzieci kochają naśladować. Pokażmy im, że „okularnicy” są super!
Postacie z bajek: U nas hitem był jeden z piesków z „Psiego Patrolu” i Mądra Sowa. Zrobiliśmy z tego zabawę pt. „kto jeszcze z naszych bohaterów ma okulary?”.
Przykłady w otoczeniu: „Zobacz, babcia ma okulary”, „Tata też zakłada do czytania”, „Pani w przedszkolu też ma fajne!”.
Okularowa drużyna: Kupiliśmy zabawne okulary przeciwsłoneczne dla jego ulubionego misia. Miś, mama i synek – wszyscy w okularach!
Podsumowanie
Dziewczyny, zachęcenie dziecka do noszenia okularów to naprawdę maraton, a nie sprint. Będą dni, że rzuci nimi o podłogę (znam to!). Będą dni, że o nich zapomni. Ale z naszą cierpliwością, spokojem i kreatywnością na pewno się uda. Nie zmuszaj, nie krzycz (choć czasem się chce!). Poprzez zabawę i wsparcie sprawisz, że okulary staną się dla niego czymś tak naturalnym jak buty. Pamiętaj, mamo, robisz kawał dobrej roboty!





